Civilization V - demo @ PC
Cywilizacja, część piąta pojawiła się właśnie na sklepowych półkach. Oczywiście do ściągnięcia jest także demo. Niestety demo psuje pierwsze wrażenie Civilization V. Dlaczego? Jest niestabilne i dość często kończy grę z “efektami specjalnymi”. Ponieważ na różnych forach pojawiają się podobne opinie i uwagi odnośnie stabilności, czy raczej niestabilności i niedopracowania dema, to jak widać nie tylko mój problem. A jeśli “małe” demo sprawia takie kłopoty, to istnienie uzasadniona obawa, że radość z rozgrywki w pełną wersję gry nie będzie pełna, gdy gra nieoczekiwanie zakończy pracę.
Samo demo, pomijając problemy techniczne, prezentuje się całkiem dobrze. Jak przystało na współczesną grę - wizualnie wszystko wygląda dobrze, wręcz ślicznie. Choć bez przesady. Muzyka i dźwięki - ok. Sama rozgrywka - jak to w Cywilizacjach, turowa. Tutaj zachowano to co w poprzednich częściach i diabeł, czyli nowinki, tkwią w szczegółach. A wszystko po to, by było ciekawiej dla gracza.
Ocena dema: 5/10 (duże minusy za problemy techniczne).
Mirror’s Edge PC (first look)
Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczony. Po pierwsze - nie planowałem kupić tej gry, a przynajmniej nie za cenę jaką miała na początku. Po drugie - kupiłem - bo była weekendowa promocja na Direct2Drive i gra kosztowała jedynie 5 funtów. Po kilku godzinach sciągania miałem na dysku plik instalacyjny. I zaczęło się…
Zaczęło się od zaskoczenia. To znaczy - sam się sobie dziwię, że gra, w której unika się raczej strzelania do wrogów i jedyną (główną) umiejętnością jest zwinność i ucieczka przed napastnikiem tak bardzo może mi się spodobać. Do tej pory wolałem gry typu Doom czy FEAR - gdzie centralnie przed lufą pakowali się wrogowie a ich eksterminacja była kluczowa dla rozgrywki. w Mirror’s Egde jest inaczej. Strzelają do Ciebie. Gonią cię. A ty musisz uciec, przeskoczyć, skryć się, czasem wyrwać komuś broń i go obezwładnić. Ale ciągle biec… Odkryłem, że to jest fajne. Odkryłem, że podnosi to poziom adrenaliny. Odkryłem, że to jest bardzo fajna zabawa.
Druga wspaniała rzecz w tej grze to klimat. Mamy niedaleką przyszłość. Ale nie jest to kolejna postapokaliptyczna wizja zniszczonego świata. Jest czysto, jest sterylnie (niczym w mieście Appleseed). A jednocześnie jest miło - cyberpunkowo. Do tego ciekawa oprawa graficzna - komiksowa, troche osobiście mi przywołująca w pamięci taką stara produkcję jak Fade to Black.
Cryostasis: Sleep of Reason
To jedna z tych pozycji, w które chcę zagrać (w drugiej kolejnosci - musze jakoś prowadzić selekcje i dobór, bo nie mam czasu na wszystkie tytuły). Zapowida się ciekawie, ale The Thing na podstawie Carpentera też się tak zapowiadał. Z jednej strony ciągnie mnie w kierunku przygody na mrozie (pamietam grę Fahrenheit i zimowy Nowy York a rtakże Maxa Payne - też padał śnieg). Z drugiej boje sie, że tytuł może byc sredni (dla mnie).
* * *
Cryostasis: Sleep of Reason to mroczne dzieło programistów z ukraińskiego studia Action Forms (twórcy między innymi serii Carnivores i Vivisector). Tym razem mamy do czynienia z mieszanką gatunków: elementy właściwe strzelankom i grom akcji są obficie doprawione klimatem rodem z najlepszych horrorów.
Fabuła przenosi nas do 1981 roku na koło podbiegunowe, do rosyjskiego lodołamacza o napędzie atomowym „Północny Wiatr”. Głównym bohaterem jest jeden z naukowców – meteorolog Alexander Nesterov. To właśnie w tą postać wcielamy się w grze.

