BlackSite: Area 51 (PC)
MIAŁ BYĆ DOBRY SHOOTER
A WYSZŁO JAK ZWYKLE…
Na początek cytat o najlepszym:
“Grafika w Blacksite: Area 51 jest rzeczywiście jednym z najbardziej błyszczących punktów tej gry. Modele są dopracowane pod każdym względem, budynki wyglądają bardzo realnie, a wszystkie efekty robią wrażenie. Wystarczy przyjrzeć się kilku wybuchom, wychodzącym z ziemi robalom czy pochodzić po Rachel, by docenić tę dopieszczoną w każdym calu grafikę. Niestety, nie ma nic za darmo. Ta piękna grafika plus nieliczne spawnpointy powodują, że gra tnie się niemiłosiernie. Twórcy postanowili ratować sytuację, streamując obraz za każdym razem, gdy poruszymy myszką. Ten specyficzny motion blur powoduje, że nagle zaczynają boleć oczy, a my zaczynamy się denerwować.” — źródło: gry.wp.pl
A resztę pomińmy milczeniem, zaznaczając tylko, że fabuła jest przeciętna, liniowa. Klimat miałby szansę w tej grze powstać, gdyby ktoś się tym zajął. Grywalność - zwłaszcza po Call of Duty 4 - jest, a jakoby jej nie było. Cała gra nie przynosi choć połowy radości jaką tego typu produkcja powinna dawać.
Nie warto. Nawet fanom na bezrybiu odradzam.
Pierwsze wrażenia - AITD5
Pierwsze wrażenia z gry w polską edycję nie są powalające. Ja bym je nazwał wręcz - zniechęcające.
Najwieksze rozczarowanie to polski dubbing i brak mozliwosci wyłączenia go. Choć dubbing jest technicznie poprawny to jest “całkiem z innej bajki”. Już na samym początku czar mroku, dusznego klimatu czy zapowiedzi przerażającego horroru znika. Pryska od pierwszych mówionych sekwencji.
Poczułem się, jakby nagle obdarto grę z grozy i przemianowano ją w jakiś serial dla nastolatków. Nic tutaj nie pasuje, nic nie tworzy klimatu. Na obrazie mrok, w głosach stokrotki. Lub całkowyty, bezdzwięcznie pozbawiony głębi politycznie poprawny uniwersalizm dla siedmiolatków. Ale ja widze znaczek 18+. I jak mam uwierzyć, że te apatyczne, pozbawione emocji jak i charakteru głosy są do tej gry?
Po krótkiej rozmowie z polskim wsparciem technicznym dowiedziałem się, że nie ma ratunku. W tej wersji nie przełączycie na język angielski mówiony i polskie napisy.
A dla mnie to sygnał jednoznaczny - musze sprzedać AITD5 wersję PL i kupić coś, co do mnie przemówi…
Call of Duty 4: Modern Warfare
Tak, dopiero teraz skończyłem Call of Duty 4 - miałem “mały” przestój po połowie jakże krótkiego “singla” aż do dzisiaj. Dzisiaj skonćzyłem i jestem pod wielkim wrażeniem całości. Bo całość, krótko ujmując jest fenomenalna. Gra jest zrealizowana w konwencji filmów akcji. Filmowość gry jest doskonała - sprawia, że gra jest jedną piekną całością, ma fabułę, zwroty akcji a i graczowi wydaje się, że jest w niej głównym “czynnikiem”, bez którego cała akcja skończyłaby się fiaskiem. Ale po kolei.
Grywalność - to chyba największy atut CoD4. Podobnie jak poprzednie CoD-y, czwórka jest liderem. Z całą serią (od 1 do 3) miałem tylko sporadyczny kontakt (bo czasy drugiej wojny światowej mnie nie bardzo pociągają), ale z relacji tych co grali, z oglądnięcia akcji tych co grali i ogólnie z informacji w sieci wiem, że poprzednie też były bardzo grywalne. Więc czwórka - jest grywalna. Akcja jest szybka i cały czas popychamy ją do przodu.
EVE On-line
EVE On-line to gra strategiczno-ekonomiczna gra w stylu Homeworlda. Kosmiczna space opera, w której jest pełno statków kosmicznych, handlu, wojen i utarczek, gdzi emożna zająć się podnoszeniem zdolności związanych z wojaczką jak i eksploracją złóż. Przy czym w kosmosi enei jesteśmy sami - wraz z nami w tym MMO (Massive Multiplayer Online) uczestniczą tysiące innych pilotów. Każdy z nich może być Waszym wrogiem lub przyjacielem.
Sama gra daje wielką swobodę odnośnie tego, kim chcemy zostać. Wielka ilość opcji, skomplikowanie świata, rozległość uniwersum zaś zapewnia nam rozrywkę, która się nie nudzi. Zawsze można wykonać nową misję, doszkolić się w nowych umiejętnościach, przystać do korporacji lub zostać freelancerem. Można przejść na złą stronę itp itd. Tak jak w prawdziwym świecie. W przyszłości - w odległej przyszłości.
Niewątpliwie EVE On-line spodoba się fanom hard-sf, zwolennikom eksploracji kosmosu i wszystkim tym, którzy chcieliby polecieć do gwiazd…
Aby zacząć grać wystarczy wejść na stronę internetową www.eve-online.com i zarejestrować się. Pierwsze 14 dni to okres próbny, darmowy. Potem, niestety, trzeba płacić miesięcznie za rozgrywkę. Na szczęście przy obecnym kursie dolara jest to niewielka kwota, na którą można sobie śmiało pozwolić…
F.E.A.R. Perseus Mandate
Moja opinia:
Właśnie skończyłem drugi dodatek do F.E.A.R. Z wielką przyjemnością spędziłem te kilka wieczorów na graniu w Perseus Mandate. Ten dodatek dostarczył mi dokładnie tego, czego oczekiwałem. Czyli rozgrywki w dokładnie takim samym stylu jak w F.E.A.R. oraz pierwszym dodatku. Włąściwie nawet dodatkowe bronie nie musiałyby istnieć. A nowych wrogów przywitałem salwą w bullet time. A oni posłusznie zginęli :)
Ta gra ma swój wyrazisty klimat. Mowie o całej serii jak i o tym dodatku. Gra utrzymana jest w formie futurystycznej strzelanki, gdzieś w niedalekiej przyszłości. Obok “klasycznych” broni sporadycznie pojawia sie coś futurystycznego (a to działko cząsteczkowe, które jak sama nazwa wskazuje rozbija nam wroga na atomy, a to strzelba laserowa robiąca przesympatyczne ziuuuuutttt podczas jej używania, a to na koniec bron energetyczna strzelająca błyskawicami Very High Voltage).
Half-Life 2 Episode Two
Informacje od wydawcy:
Zestaw The Orange Box zawiera pięć innowacyjnych gier akcji stworzonych przez Valve® - autorów kultowej serii Half Life®. W jednym pudełku znajdują się gry: Half Life® 2: Episode Two, Portal™ oraz Team Fortress®, a także pełne wersje wielokrotnie nagradzanych Half Life 2 i Half Life 2: Episode One.
The Orange Box pojawi się w wersji na komputery osobiste, a także na konsole PLAYSTATION®3 oraz Xbox 360™.
Zupełnie nowe gry dostępne w The Orange Box:
Half-Life 2: Episode Two - drugi odcinek trylogii Valve rozwija znane wątki fabularne i prowadzi w zupełnie nowe miejsca znajdujące się poza City 17.
Portal – nowatorskie podejście do zabawy dla jednego gracza, zmienia zasady interakcji z wirtualnym środowiskiem, podobnie jak znane z Half-Life 2 działko grawitacyjne zmieniło sposób interakcji z obiektami w grze.
Team Fortress 2 – długo oczekiwany powrót legendarnego króla wieloosobowej zabawy online. Team Fortress 2 to nowa jakość silnika Source, gwarantująca efektowną szatę graficzną i rozbudowaną rozgrywkę dla wielu graczy z podziałem na dziewięć zróżnicowanych klas postaci.
Fachrenheit PC
Skończyłem Fahrenheita (Indigo prophecy) . Grając nocami, gdzieś między godziną pierwsza a druga. Przez kilka(naście) dni… przeżyłem niebywałą historię…
Zima. Pada snieg. Temperatura spada do -20 stopni fahrenheita, potem do -40. Zbliżamy się od strony oceanu do Nowego Jorku. Miasto jest rozświetlone. A w jego stronę prowadzi nas czarny kruk. Muzyka, muzyka atakuje uczy i juz zapiera dech w piersiach - Badalamenti! Powoli pokazują się napisy – jest jak w kinie.
Z lotu ptaka obserwujemy zbliżające się miasto, przelatujemy ulicami, na rogu którejś i którejś jest mała tania restauracja w amerykańskim stylu… Toaleta. Dlaczego? Dlaczego zamordowałem tego człowieka? Tak wiem, nie moglem sie powstrzymać. Podszedłem do niego i nożem… dlaczego go zabiłem. Mam krew na rękach. Nóż musze schować. Przy barze siedział policjant. Słyszał? Może uciec przez okno? Nie przez okno nie ucieknę… Krew na podłodze. Zwłoki schowam w kabinie. Tak dobrze. Krew na podłodze, mop… mopem umyje. Dobra. Umyć ręce. Wyjdę. Jakby nigdy nic… “Sir!! Your bill!!”. O kurcze. Zapomniałem zapłacić… Tak proszę, ile za mój obiad? Proszę. Dziękuję. Wychodzę…
Zaczęło się. Następna scena. Scena zbrodni. Nieznużona Carla Valenti. Wydział zabójstw. 24 lata. Jest na miejscu…
F.E.A.R. Extraction Point
F.E.A.R.: Extraction Point to pierwszy oficjalny dodatek do F.E.A.R. Akcja Extraction Point zaczyna się dokładnie w momencie ukończenia F.E.A.R. Główny bohater z łowcy staje się ofiarą. Po piętach depczą mu niedobitki armii klonów, którymi dowodził wcześniej Paxton Fettel, główny przeciwnik z podstawowej wersji gry.
Silent Hill 4 - The Room PC
Gra Silent Hill 4 - The Room jest niesamowita. Klimat zaczyna tworzyc sie w sam raz na aure jaka nam towarzyszy tego lata (jest juz lato?) - jest deszczowo, i w sumie nie chce sie nikomu nigdzie wychodzić. Najlepiej zamknąć sie w pokoju, poczytać, zdrzemnąć… jeśli tylko ma się możliwość wyboru to jest to fajne… Inaczej gdy drzwi wyjściowe są zamknięte łańcuchami od środka, w łazience pojawia się dziwny porrtal do alternatywnego świata… Tak, bohater jest więźniem, więźniem swojego pokoju…
Klimat w grze psychodeliczny (heh, zadne chyba zaskoczenie dla tych, co grali w inne gry z serii Silent Hill). Dwa światy - niewielkie mieszkanko, z którego nie można wyjść inaczej niż przez tunel-teleport przez który przechodzi się do świata pełnego dziwakołaków (kojarzy mi się to od razu z Being like John Malkovic).
Kroniki Riddicka: Ucieczka z Butcher Bay
Właśnie skończyłem Kroniki Riddicka: Ucieczka z Butcher Bay. Jeszcze adrenalina (typowy efekt u gracza po ostrej jeździe) nie opadła do poziomu standardowego, ale parę słów mogę już napisać. Gra wymiata. Wymiata, znaczy powala. Riddick - antybohater, nie walczy w słusznej sprawie, nie w głowie mu ratowanie świata a co najwyżej chroni swój własny tyłek, brutalny człowiek, ekranowe wcielenie Vin Diesla - uciekł z najlepiej strzeżonego więzienia dla skazańców. Z miejsca, skąd nie ma ucieczki. Ale po kolei…
Gra zaczyna się przed filmowymi Kronikami, na “kupie lodu” gdzie Riddick ukrywa się, aby pozwolić na spokojne życie małej Jack i Imamowi - których uratował w Pitch Black. Ukrywa się, bo there is always bounty on my head, jak mówi. Tam też wracają wspomnienia Butcher Bay - cofamy się do momentu przed Pitch Black. Oto Johns wiezie Riddicka do więzienia, licząc na spora nagrodę.
The Suffering
The Suffering: Torque to morderca najgorszej kategorii. Zabił swoją żonę i dziecko. Trafił do więzienie, gdzie miała być wykonana kara śmierci, na którą został skazany. Jednakże jak to często bywa udało mu się uciec, wykorzystując zamieszanie spowodowane pojawieniem się istot… potworów… z innego wymiaru.
Gra z korzeniami konsolowymi, przeniesiona na PC to krwisty i makabryczny horror. Nie jest to Silent Hill - tutaj na prawdę trzeba dużo biegać i strzelać, żeby przeżyć. W czasie gry Torque powoli odkrywa przed nami swoje sekrety…
Cold Fear PC
Oto survival horror jakiego do tej pory nie było. Ale, że nie było, nie znaczy od razu że jakiś wspaniały. Gra w sumie przeciętna, no może trochę ponad przeciętna. Oczywiście zależy kto ile gier grał i jak je teraz ocenia… Ale fakty…
Szaleje sztorm. Na falach buja się rosyjski statek wielorybniczy, na który w osobie błękitnookiego blondyna Hanstsena wskakujemy. Buja nas coraz bardziej, a w komunikatorze słyszymy jak giną kolejno jego towarzysze… O co chodzi? Trzeba sprawe zbadać, bo jak tak, odpuścić? No way!
Fabuła jaka jest, taka jest. Nie jest ona najistotniejsza. Bo mutacje i spiski to mamy w co drugiej grze. Ważne są doznania. Niestety, te są troche zepsute przez klonsolowe sterowanie, którego nijak się nei da przedefiniować pod pecetowe przyzwyczajenia. Więc albo biegamy i obijamy się jak pijany pingwin, albo chodzimy prosto, tylę, że powoli… Można się do tego przyzwyczaić, ale zważywszy, że grę na poziomi9e normal przeszedłem w jeden dzień, to jak się człowiek już oprzyzwyczai… wtem się gra kończy…
Silent Hill 3
Na początku muszę napisać, że rozpocząłem przygodę z Silent Hill od części trzeciej, niejako przez przypadek - dzięki przecenie w Empiku o ponad 100 złotych mogłem (bez kozery ;) ) zakupić wersję na płycie DVD. A skoro mogłem sobie na to pozwolić, to zakupiłem. Był piątek, piątek wieczór. Instalacja nie trwała długo. A potem… potem rozpoczął sie horror…
Można powiedzieć, że SH3 to w dużej części interaktywny film. Nie będzie przesady w tym stwierdzeniu, ponieważ scenek oglądanych w trakcie zabawy jest sporo, a niektóre są długie. Mnie to akurat pasowało - wiele rzeczy się wyjaśnia w trakcie scenek, budowany jest nastój, stwarzany klimat dla rozgrywki. A sama fabuła jest bardzo mocną stroną tej gry. Życzyłbym sobie, aby część filmów miała tak dopracowaną warstwe fabularną.


