Wolfenstein DEMO PC
Nowy Wolfenstein to jednak stare odgrzewane kotlety.
Wystarczyło demo by mnie o tym uświadomić. Za piękną i atrakcyjną wizualnie oprawą graficzną nie idzie nic nowego. Co gorsza, brak tutaj klimatu. Ot po prostu kolejna z kolei strzelanka odcinająca kupony z serii.Demo w niczym (poza oprawą wizualną) nie zachwyca. Choć i ona nie jest jakąś nowinką technologiczną.To tylko poprawnie zrealizowana technicznie produkcja, dopasowana do wymagań obecnych graczy. Oparta na sprawdzonym silniku. No ale tutaj nie ma co za to dawać jakichś dodatkowych plusów - gry muszą wyglądać atrakcyjnie, przyzwyczailiśmy się już do pewnego poziomu estetyki wykonania audiowizualnego. Jednak efekty i wygląd to teraz (dla mnie) już za mało, żeby gra się podobała…
Jeden plus wersji PC jaki znalazłem dodatkowo to możliwość przełączenia sterowania na kontroler XBOX - dzięki temu możemy wygodniesterować postacią bez użycia myszy i klawiatury (w końcu znaczek Games for Windows do czegoś zobowiązuje). Więc jest konsolowo. Nie powinno to dziwić - wszak gra wychodzi na konsole także (tak jak to jest ostatnio w zwyczaju). Jednak z wersjami na PC różnie bywa. Dajmy na to taki Mass Effect - gdzie z premedytacją “wyrżnięto”kontrolę postaci za pomocą pada (bo tak będzie lepiej dla graczy! - ale skąd oni wiedza, jak dla mnie będzie lepiej…? nie mogę sam zadecydować?).
Niewątpliwie i na tą produkcję znajda się amatorzy. Są rzesze ludzi, wciągniętych w klimat Wofensteina i to pewnie oni będą w to grać i zachwalać. Ja będę się jednak trzymał na dystans…
Mirror’s Edge PC (first look)
Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczony. Po pierwsze - nie planowałem kupić tej gry, a przynajmniej nie za cenę jaką miała na początku. Po drugie - kupiłem - bo była weekendowa promocja na Direct2Drive i gra kosztowała jedynie 5 funtów. Po kilku godzinach sciągania miałem na dysku plik instalacyjny. I zaczęło się…
Zaczęło się od zaskoczenia. To znaczy - sam się sobie dziwię, że gra, w której unika się raczej strzelania do wrogów i jedyną (główną) umiejętnością jest zwinność i ucieczka przed napastnikiem tak bardzo może mi się spodobać. Do tej pory wolałem gry typu Doom czy FEAR - gdzie centralnie przed lufą pakowali się wrogowie a ich eksterminacja była kluczowa dla rozgrywki. w Mirror’s Egde jest inaczej. Strzelają do Ciebie. Gonią cię. A ty musisz uciec, przeskoczyć, skryć się, czasem wyrwać komuś broń i go obezwładnić. Ale ciągle biec… Odkryłem, że to jest fajne. Odkryłem, że podnosi to poziom adrenaliny. Odkryłem, że to jest bardzo fajna zabawa.
Druga wspaniała rzecz w tej grze to klimat. Mamy niedaleką przyszłość. Ale nie jest to kolejna postapokaliptyczna wizja zniszczonego świata. Jest czysto, jest sterylnie (niczym w mieście Appleseed). A jednocześnie jest miło - cyberpunkowo. Do tego ciekawa oprawa graficzna - komiksowa, troche osobiście mi przywołująca w pamięci taką stara produkcję jak Fade to Black.
Resident Evil 5 PC @ Gram.pl
W serwisie Gram.pl pojawiła się obszerna recenzja długooczekiwanej gry RE5.
–
Powiedzieć, że seria Resident Evil zupełnie zasłużenie sięgnęła po miano kultowej, byłoby truizmem. A jednak nie wypada od tego stwierdzenia nie rozpocząć. Tyle że przy okazji premiery pecetowej wersji Resident Evil 5 naszła nas ochota, by zedrzeć nieco patyny z tego podziwianego przez miliony graczy (w tym autora poniższej recenzji) dzieła. No bo popatrzmy. Który z cykli może się “poszczycić” jednym z najgorszych i najmniej intuicyjnych systemów sterowania? Resident Evil. Który z cykli sięgnął po niechlubne miano najgorszego w kategorii “zmiana ekwipunku/interfejs sterowania”? No Resident! Który w końcu ma zazwyczaj dialogi i motywacje psychologiczne bohaterów utrzymane na poziomie kina klasy C? Znów musimy odpowiedzieć: Resident Evil. Jednemu z flagowych produktów Capcomu można zarzucić jeszcze: najgorszą w historii konwersję graficzną (Resident Evil 4 przed “spaczowaniem”), niemożność jednoczesnego poruszania się i strzelania czy odrealniony, choć klimatyczny system save’ów (maszyny!).
Prince of Persia - Trylogia (Cenega, 2009)
Prince of Persia - Trylogia (Cenega, 2009)
W coby tu zagrać, żeby miło spędzić czas? Może coś w starzzego, coś o czym krążą dobre opinie a wręcz legendy. No i już miałem kupić “Warrior Within” jako dośc mocno polecaną pozycję z serii o Księciu Persji, gdy Cenega zgotowała taki ładny prezent. Trylogię wydaną w jednym pudełku. Dość atrakcyjna zawartośc, bo jest i to co chciałem a także dodatkowo dwie inne części (poprzednia i następna)… Zacieram więc rączki, zdzieram folię i już neibawem napisze więcej o wrażeniach z rozgrywki… Tylko od czego tu zacząć?
* * *
Prince of Persia
Seria, która zmieniła oblicze gier komputerowych - nareszcie w komplecie! Prince of Persia Trilogy to zestaw trzech doskonałych gier o przygodach tytułowego księcia Persji, walczącego o przetrwanie i dobro swoich ludzi. Fantastyczne animacje, ciekawe zagadki i niepowtarzalne opcje manewrowania czasem - przenieś się w świat bliskowschodnich legend i pokieruj przeznaczeniem księcia!
Dark Sector (PC)
Dark Sector to wręcz typowa gra akcji/horror survival (horror mniej, ale survival pełną gęba). Typowa, a jednak niesamowicie wciągająca od samego początku. Mimo, że fabuła przeciętna - gdzieś, w poradzieckich laboratoriach… Już wiecie? Tak, kryją się sekrety byłego ZSRR. A my, jako bohater, ktoś prawie jak Bourne (może przesadzam, ale chodzi mi o agenta/komandosa/kogoś kto potrafi zabijać), pojawiamy się w tym kompleksie z pewną misją. Misja się trochę komplikuje, bohater w międzyczasie zaraża się pewnym wirusem i… zaczyna zdobywać niezwykłe, bojowe moce. Na początek z ręki… wyrasta mu trój-ostrze, którym można (sprawnie) rzucać jak i w walce wręcz używac, by rozpruwać wrogów. A potem? Potem znajdujemy kolejne “znajdźki” (upgrades) i rozwijamy swoje zdolności. Tak zwiększając swoją moc wędrujemy po opuszczonych kompleksach walcząc z wrogami - żołnierzami jak i różnymi zmutowanymi stworami. Wrogowie w miarę postępu gry stają się coraz szybsi, potężniejsi i lepiej uzbrojeni. Więc nie raz przyjdzie nam zginąć…
Cryostasis: Sleep of Reason
To jedna z tych pozycji, w które chcę zagrać (w drugiej kolejnosci - musze jakoś prowadzić selekcje i dobór, bo nie mam czasu na wszystkie tytuły). Zapowida się ciekawie, ale The Thing na podstawie Carpentera też się tak zapowiadał. Z jednej strony ciągnie mnie w kierunku przygody na mrozie (pamietam grę Fahrenheit i zimowy Nowy York a rtakże Maxa Payne - też padał śnieg). Z drugiej boje sie, że tytuł może byc sredni (dla mnie).
* * *
Cryostasis: Sleep of Reason to mroczne dzieło programistów z ukraińskiego studia Action Forms (twórcy między innymi serii Carnivores i Vivisector). Tym razem mamy do czynienia z mieszanką gatunków: elementy właściwe strzelankom i grom akcji są obficie doprawione klimatem rodem z najlepszych horrorów.
Fabuła przenosi nas do 1981 roku na koło podbiegunowe, do rosyjskiego lodołamacza o napędzie atomowym „Północny Wiatr”. Głównym bohaterem jest jeden z naukowców – meteorolog Alexander Nesterov. To właśnie w tą postać wcielamy się w grze.
The Suffering
Mroczny i brutalny survival horror. Z jakże negatywnym głównycm bohaterem - mordercą. Ciekawa gra, dająca mozliwość wyboru uczynienia dobra jak i zła w tym przeklętym świecie, wypełnionym wszelakim złem niemalże jak ze świata hellraiser. Doskonała przygoda dla tych, którzy maja silne nerwy. Pozostałym odradzam - można paść na zawał z wielu powodów…
* * *
The Suffering to trójwymiarowa gra akcji, łącząca najlepsze cechy brutalnego produktu pt. Manhunt i wirtualnych horrorów pokroju pozycji z serii Resident Evil i Silent Hill. Główny bohater imieniem Torque oczekuje w zakładzie penitencjarnym Abbott (wyspa Carnate) na wykonanie wyroku w postaci śmiertelnego zastrzyku. Rzeczony osobnik został skazany za rzekome zamordowanie własnej żony i dzieci, chociaż sam tego nie pamięta. Jeszcze dziwniejsze są jednakże wydarzenia, które zachodzą w trakcie pobytu w więzieniu.
Albowiem w niewyjaśnionych okolicznościach następuje inwazja mnóstwa potworów rodem z koszmarnych snów (ogółem dwanaście odmiennych typów - np. humanoidalne maszkary z klingami zamiast rąk i pełzające kreatury z powbijanymi fosforyzującymi strzykawkami). Hordy monstrów atakują wszystkich ludzi wokół, więc Torque postanawia uciec (dziewięć etapów wewnątrz i na zewnątrz budynków) po trupach sukcesywnie eliminowanych przeciwników. Oczywiście oprócz oponentów napotyka on niewielką ilość postaci o nastawieniu pokojowym, odsłaniających swoimi wypowiedziami kolejne sekrety fabuły i oferujących czasami wsparcie. Zabijanie wrogów odbywa się dzięki ponad dziesięciu rodzajom broni (pistolet, strzelba, karabin maszynowy, dynamit, zaostrzona metalowa belka, miotacz płomieni etc.), ale po osiągnięciu odpowiedniego stopnia złości może zostać wykonana transformacja bohatera w bestię (specjalizacja: walka wręcz) a la Mr. Hyde z historii o doktorze Jekyllu.
Wyjątkowo wyeksponowany motyw w The Suffering stanowi przemoc i związane z nią elementy (fontanna krwi po dekapitacji nieprzyjaciela itd.). Sugestywną atmosferę grozy buduje szczegółowo dopracowana oprawa graficzna 3D, pokazywana z perspektywy pierwszej lub trzeciej osoby oraz zawierająca sporo widowiskowych efektów w stylu dynamicznego rozmycia obrazu i naturalnej gry świateł. Równie wysoki poziom reprezentuje warstwa dźwiękowa, potęgująca przerażający klimat.
S.T.A.L.K.E.R. Czyste Niebo - dziś premiera!
S.T.A.L.K.E.R.: Czyste Niebo to prequel - a więc część rozgrywająca się bezpośrednio przed wydarzeniami znanymi z Cienia Czarnobylu. Mamy rok 2011, jeden rok przed wydarzeniami znanymi z pierwszej części gry. Grupa stalkerów, przemytników ze skażonej strefy, dociera do serca Zony - elektrowni atomowej. Wkrótce po tym wybuch niezwykłej energii zmienia Zonę na zawsze. Zniknęły całe połacie terenów, aby na ich miejscu mogły się pojawić obszary nie odnotowane na żadnej mapie. Pojawiły się dziwne istoty, przez które nie można już spokojnie spać nawet w dawno ulokowanych kryjówkach. Zona ożyła nową niezwykłą siłą, której aktywności nikt nie może przewidzieć… W takich okolicznościach do gry wkracza bohater: niestabilne anomalie, mutanty i uzbrojeni przeciwnicy stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo na każdym kroku. Zanik dawno wytyczonych szlaków i granic narusza i tak już kruchy pakt między frakcjami stalkerów. Tylko od gracza zależy po czyjej stanie stronie i jak dojdzie do wydarzeń, które stanowią podstawę dla wydarzeń znanych z Cienia Czarnobylu.
Do dyspozycji graczy oddano 50% nowych obszarów takich jak: Czerwony Las, Limańsk, Podziemia Prypeci i wiele innych. Twórcy gry poprawili także silnik graficzny, dodając obsługę DiretX 10. Sama gra również ewoluowała, ulepszono AI przeciwników, dodano opcję szybkiego podróżowania, wprowadzono też system naprawy ekwipunku oraz rozbudowy broni i pancerza. Co czeka stalkerów na nowych obszarach? Dlaczego Zona wciąż się zmienia? Jak zatrzymać niestabilność? Kto przejmie władzę w nowej rzeczywistości? Co naprawdę przydarzyło się Streliokowi? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań można poznać w S.T.A.L.K.E.R.: Czyste Niebo.

