Dark Sector (PC)
Dark Sector to wręcz typowa gra akcji/horror survival (horror mniej, ale survival pełną gęba). Typowa, a jednak niesamowicie wciągająca od samego początku. Mimo, że fabuła przeciętna - gdzieś, w poradzieckich laboratoriach… Już wiecie? Tak, kryją się sekrety byłego ZSRR. A my, jako bohater, ktoś prawie jak Bourne (może przesadzam, ale chodzi mi o agenta/komandosa/kogoś kto potrafi zabijać), pojawiamy się w tym kompleksie z pewną misją. Misja się trochę komplikuje, bohater w międzyczasie zaraża się pewnym wirusem i… zaczyna zdobywać niezwykłe, bojowe moce. Na początek z ręki… wyrasta mu trój-ostrze, którym można (sprawnie) rzucać jak i w walce wręcz używac, by rozpruwać wrogów. A potem? Potem znajdujemy kolejne “znajdźki” (upgrades) i rozwijamy swoje zdolności. Tak zwiększając swoją moc wędrujemy po opuszczonych kompleksach walcząc z wrogami - żołnierzami jak i różnymi zmutowanymi stworami. Wrogowie w miarę postępu gry stają się coraz szybsi, potężniejsi i lepiej uzbrojeni. Więc nie raz przyjdzie nam zginąć…
Na początku w światku graczy poszła fama, że Dark Sector jest kalką Gears of War, uznanego już za kultowy hitu na konsole i komputery PC. Co by nie mówić, podobnie jak tam ukrywamy się przed ostrzałęm, prowadzimy dynamiczną rozgrywkę, skupiamy się na doskonaleniu zręczności i koordynacji kierowania postacią - bo są momenty (walki z bossami - potężnymi wrogami), kiedy musimy nie tyle przeżyć walkę, co pokonać kogos dużo silniejszego od siebie. Przeważnie jakimś sposobem, ale też wytrwałością i sztuką uników przed frontalnym atakiem z ich strony. Do tego podobny styl graficzny, podobne rozmycie tła. Więc - jest nieźle!
Całość gry zachwyca wykonaniem audiowizualnym. Choć w erze nowoczesnych dwurdzeniowych kart grafiki gracze komputerowi często narzekają na niską jakość, o tyle, przy grze na telewizorze, skupiając się na akcji i rozrywce nie trzeba nic więcej niż jest. Klimatyczne lokacje, brudne, zniszczona zakamarki, cieknąca woda, płonący ogień - czyli normalka. I wszechobecna mgłą lub unoszący się kurz przesłaniający często pole widzenia potęgują poczucie zaszczucia i niepewności. Często bowiem skądś wyskakuje wróg - nagle, i niczym krwiożercza bestia a wtedy tylko szybki unik i kontratak ratuje nam, za przeproszeniem, pupę. Gdy dodamy do tego akcję także rozgrywająca się na tonącym, płonącym statku, gdzie ekran zalwany wodą buja się niczym huśtawka, a szum wody zagłusza zbliżających się wrogów dostajemy pełnię wrażeń, jakich gracz o mocnych nerwach jest w stanie oczekiwać od dobrej gry.
Pisałam o ostrzach? To jeszcze dodam, że rzucanie nimi sprawia wielką frajdę. Większą niż typowa rozwałka bronią klasyczną, palną. Ta jest jako dodatek. Osobiście zawsze wolałem trzymać wrogów na dystans, a w tej grze dążę do bliskiego zwarcia, aby w sposób widowiskowy rozprawić się nawet z kilkoma przeciwnikami za pomocą broni białej. Czasem taka akcja podnosi niesamowicie ciśnienei, gdy przyparty do muru gracz walczy o oddech i prztrwanie. Ale satysfakcja z pokonania wrogów rekompensuje wysiłek i daje duzo satysfakcji.
Pisałem już, że ta gra kosztuje jedyne 49,90 (a jest to nowość!)? Że wydana jest w wersji filmowej, bez męczącego dubbingu - są tylko polskie napisy? No to napisałem właśnie!
I jeszcze o brutalności - niewątpliwie znaczek 18+ nie jest przypadkiem. Gra jest zdecydowanie brutalna, zwłaszcza ociekają krwia rózne wykończenia wroga w bliskim starciu, kiedy to rozpruwamy, obcinamy, przecinamy i na różne sposoby unicestwiamy wroga - kamera wtedy lubi pokazać szczegóły z kinowego ujęcia.
Polecam Dark Sectoer - wielka frajda za niewielkie pieniądze!
PS. Być może dużo więcej radości znajduje w grze, ponieważ do sterowania, zgodnie z korzeniami gry jak i wedle zalecen wykorzystuję kontroler, czyli pada. Niedawno kupiony XBOX 360 Controller for Windows doskonale leży w ręce. Przyciski doskonale pozwalają kontrolować postać w pełnym zakresie. Kwestią treningu jest przyzwyczajenie się do tego sposobu kierowania, ale gdy się już przyzwyczaimy, to radośc będzie wielka, bo ten sposób kontrolowania zaczyna być intuicyjny. Już nie myślimy “co przycisnac na klawiaturze , zeby rzucic granat” tylko po prostu rzucamy granat. Lub nie zastanawiamy się “jak tu się u licha robiło przewrót w bok” tylko - robimy przewrót w bok, uciekając z miejsca na ułamki sekund przed atakiem czegoś groźnego. Więc polecam, bo do gier TPP jest to chyba najlepszy wybór. No i można sie wygodnie położyć wieczorem w łóżku i pograć po ciemku
PS2. Jestem na 7 z 10 poziomów. Czeka mnie jszcze trochę do końca. Gra zaczyna robić sie momentami coraz trudniejsza, ale też przez poprzednie etapy gracz nabiera skillla i odruchów obronno-zaczepnych na odpowiednim poziomie. Więc myśle, że dojde do końca niebawem i poznam całą historie…
Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL
Dodaj komentarz



dark sector wg mnie jest zarabista gra;d ocena 8+
Komentarz od xDeOx — 14/10/2009 @ 14:07
mam pytanie jak mozna pokonas stwora w kosciele ???
wiem ze ogniem ale pozniej juest na ziemi i nie moge pokonac go prosze o kontak i podpowiedz
Komentarz od gracz — 07/11/2009 @ 01:29
Gdy stracisz potworaska na ziemie, to zaczyna robic sie ostro, bo musiszpodbiec do niego od strony pyska i go zaatakowac. Tylko nie podbiegaj centralnie. Najpierw musisz go unieruchomic. Widzisz posrodku kaplicy ognien? Zapal swoje ostrze i rzucaj nim w niego. Kilka razy i on stanie oszoloniony. Wtedy mozesz podbiec i zaatakowac… :)
Komentarz od SK — 07/11/2009 @ 11:28